Czarnogóra - Melinie

Monte Negro, czyli Czarnogóra moimi oczami

Daw­no nie cze­ka­łam na urlop tak bar­dzo, jak cze­ka­łam w tym roku. Do tej pory waka­cje zawsze były czymś co przy­cho­dzi­ło w czerw­cu i trwa­ło do wrze­śnia cza­sem nawet paź­dzier­ni­ka. Rok 2017 był dla mnie nowo­ścią w spra­wach urlo­po­wych. Ze wzglę­du na moje sta­łe zaan­ga­żo­wa­nie cza­so­we na tzw. eta­cie, swój urlop musia­łam zapla­no­wać już w stycz­niu. Choć wiem, że w nor­mal­nej pra­cy tak to się wła­śnie odby­wa, gdy był sty­czeń, myśle­nie o wcza­sach wyda­wa­ło mi się total­ną abs­trak­cją!

Czarnogórska plaża

Czar­no­gór­ska pla­ża

Po wie­lu dniach namy­słu pod­ję­li­śmy z Domow­ni­kiem decy­zję o wrze­śnio­wej wyciecz­ce, któ­ra to będzie dla nas wyciecz­ką dale­ko poślub­ną. Nie­ste­ty rok temu mie­siąc mio­do­wy nie był moż­li­wy, tak­że w tym roku posta­no­wi­li­śmy to nad­ro­bić.

Waka­cje przy­szły, kole­dzy i kole­żan­ki szli na urlop, wra­ca­li z urlo­pu, a ja tkwi­łam na sta­no­wi­sku cze­ka­jąc na wrze­sień.

Docze­ka­łam się, dotrwa­łam, wytrzy­ma­łam. Waliz­ki spa­ko­wa­ne, „dzie­ci” odde­le­go­wa­ne do „babć”, kwiat­ki pod­la­ne i w dro­gę – na pod­bój Czar­no­gó­ry!

Hercegnovi nocą

Her­ce­gno­vi nocą

Mon­te Negro, czy­li miej­sce, gdzie nas jesz­cze nie było… Czy­taj dalej

Jadalne kwiaty z lasu

Jadalne kwiaty z lasu

Jadal­ne kwia­ty z lasu są pysz­ne i zdro­we. Naj­le­piej zbie­rać je w peł­ni roz­kwit­nię­te w samo połu­dnie. To bar­dzo waż­ne, bo w kwia­tach naj­waż­niej­szy jest pyłek kwia­to­wy – w nim kry­je się całe kwia­to­we bogac­two.

Któ­re rośli­ny wybrać?

Te rosną­ce z dale­ka od miast i szla­ków komu­ni­ka­cyj­nych (dróg) czy fabryk. Tyl­ko te, któ­re potra­fi­my roz­po­znać. Takie, któ­re nie są chro­nio­ne. Kwia­ty ze zdro­wych roślin, któ­rych jest wie­le w oko­li­cy (a nie dla przy­kła­du jeden jedy­ny okaz). Nie bądź­my łap­czy­wi i zostaw­my część kwia­tów cięż­ko pra­cu­ją­cym psz­czo­łom!

Jadalne kwiaty

Jadal­ne kwia­ty

Jakie jadal­ne kwia­ty z lasu przy­nio­słam do domu? Czy­taj dalej

Skansen Rzeki Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim

Skan­sen Rze­ki Pili­cy w Toma­szo­wie Mazo­wiec­kim (woje­wódz­two łódz­kie) jest jed­nym z trzech miejsc, łączą­cych się w pro­dukt regio­nal­ny „Toma­szow­ska Okrą­gli­ca”. Skan­sen powsta­je od 2000 roku i wciąż jest uzu­peł­nia­ny o nowe eks­po­na­ty. Zna­leźć w nim moż­na licz­ne pamiąt­ki z cza­sów I i II Woj­ny Świa­to­wej, któ­re rze­ka Pili­ca odda­ła nam powtór­nie. W Skan­se­nie moż­na poznać (albo przy­po­mnieć sobie) tech­ni­kę pozy­ski­wa­nia mąki pro­sto z mły­na. Skan­sen moż­na zwie­dzać indy­wi­du­al­nie, są bowiem przy­go­to­wa­ne licz­ne tabli­ce infor­ma­cyj­ne oraz ulot­ki. Moż­na też sko­rzy­stać z usług pro­fe­sjo­nal­ne­go prze­wod­ni­ka, jest to dobra opcja dla wycie­czek zor­ga­ni­zo­wa­nych.

Infor­ma­cje doty­czą­ce dojaz­du, cen bile­tów i godzin otwar­cia nale­ży szu­kać na ofi­cjal­nej stro­nie Skan­se­nu.

Nato­miast ja zapra­szam na zdję­cia, duuużo zdjęć.

Młyn

Młyn

Czy­taj dalej

Bukiet ślubny w kolorze pudrowego różu

Co to był za maj…

Co to był za maj… maj 2016… był z pew­no­ścią wyjąt­ko­wo emo­cjo­nu­ją­cy!

Do tego maja, jak to się mówi, przy­go­to­wy­wa­łam się całe życie. Nie cho­dzi tu o to, że świę­to­wa­łam ćwierć­wie­cze swo­je­go ist­nie­nia. Nie cho­dzi tu o to, że rzu­ci­łam pra­cę biu­ro­wą, że wypo­wie­dzia­łam umo­wę miesz­ka­nia, że wszyst­ko spa­ko­wa­łam w kar­to­ny i wywio­złam na dru­gi kra­niec Pol­ski (kra­niec to za dużo powie­dzia­ne, ale z pew­no­ścią dalej niż kie­dy­kol­wiek miesz­ka­łam). I bynaj­mniej nie cho­dzi tu o to, że w nowym miej­scu posta­no­wi­łam ze wszyst­kich sił spraw­dzić się jako eko­lo­gicz­na pani domu…

Cho­dzi tu zupeł­nie o coś inne­go, o coś waż­niej­sze­go, o coś pięk­niej­sze­go, o coś gdy­by nie to coś, to by tego wszyst­kie­go co prze­czy­ta­li­ście wcze­śniej nie było…

A całe to pozy­tyw­ne zamie­sza­nie wzię­ło się stąd, że mój Domow­nik, stał się ofi­cjal­nym Domow­ni­kiem moje­go ser­dusz­ka – a mówiąc wprost porzu­ci­łam panień­skie życie, by stać się peł­no­war­to­ścio­wą żoną!

Czy­taj dalej