XIX Małopolska Giełda Agroturystyczna

XIX Mało­pol­ska Gieł­da Agro­tu­ry­stycz­na odbę­dzie się już w naj­bliż­szy week­end czy­li 23 i 24 kwiet­nia w Kra­ko­wie. Zapra­szam na nią bar­dzo ser­decz­nie, dojazd jest pro­sty – wystar­czy kie­ro­wać się na Kam­pus Uni­wer­sy­te­tu Rol­ni­cze­go w Kra­ko­wie (Ale­je 29-Listo­pa­da). Jed­no­cze­śnie w trak­cie Gieł­dy będą odby­wać się V Tar­gi Ogrod­ni­cze, dla­te­go to rów­nież wyjąt­ko­wa oka­zja do naby­cia wyjąt­ko­wych roślin na ten nowy wio­sen­ny sezon! Zapra­szam całe rodzi­ny, bo będzie smacz­nie, będzie cie­ka­wie, będą zwie­rząt­ka, będą poka­zy i będzie rów­nież nam śpie­wał Gość Spe­cjal­ny – kto wie, może usły­szy­my pio­sen­kę o Psz­czół­ce Mai?

Przede wszyst­kim jed­nak zapra­szam na Mało­pol­ską Gieł­dę Agro­tu­ry­stycz­ną, ponie­waż będzie wyjąt­ko­wa oka­zja do spo­tka­nia się ze mną 🙂 oraz z moją kole­żan­ką Kasią – twór­cą akwa­re­li z ArtKaska.com 🙂 Czy­taj dalej

Wiktoria potrafi na PolakPotrafi.pl

Witaj­cie moi Dro­dzy!

Dziś nie­ty­po­wy, co nie ozna­cza, że nie­istot­ny, bo bar­dzo istot­ny wpis 😉

Moja Przy­ja­ciół­ka, moja mydla­na Inspi­ra­tor­ka, swo­je­go cza­su zawo­do­wy poran­ko­wy zapa­rzacz her­ba­ty, moty­wa­tor nauko­wy i demo­ty­wa­tor demo­ty­wa­cji, przy­po­mi­nacz, notatn­ko poży­czacz, kre­mu do rąk udo­stęp­niacz, wspie­racz, wysłu­chi­wacz, mądro­ści dostar­czacz… czy­li Wik­to­ria z blo­gu piolunblog.pl

dziś potrze­bu­je naszej pomo­cy.

Tak jest, Two­jej, mojej, Two­jej Kole­żan­ki, Two­je­go sąsia­da i moje­go sąsia­da też, Pani z warzyw­nia­ka, mło­dzie­ży z Ogól­nia­ka, chło­pa­ków z siłow­ni i każ­dej innej dobrej duszy.

Otóż Wik­to­ria speł­nia marze­nia, ale nie speł­ni ich sama.

Wystar­czy wejść na stro­nę por­ta­lu PolakPotrafi.pl i zapo­znać się z instruk­cją jak pomóc. Ja nato­miast wiem z pew­no­ścią, że im wię­cej osób się dowie, tym łatwiej nam będzie osią­gnąć cel!

Pamię­taj­my, mamy TYL­KO 45 dni! (Koniec akcji 15.04.2016)

To co, poma­ga­my???

Bar­dzo ład­nie pro­szę
E.

Liść porzeczki (Rhibes) czerwonej i czarnej

O moim sie­dze­niu w ogro­dzie i patrze­niu na świat mogli­ście prze­czy­tać tutaj, wte­dy też posta­no­wi­łam zasza­leć i pozbie­ra­łam jesz­cze liści porzecz­ki czar­nej i czer­wo­nej. Zbie­ra­łam je rów­nież w celach ich usu­sze­nia.
Gdyż tak­że i one posia­da­ją licz­ne sub­stan­cje czyn­ne wspo­ma­ga­ją­ce nasz orga­nizm.
Suro­wiec zie­lar­ski w posta­ci suszo­nych liście porzecz­ki jest boga­ty w wita­mi­nę C, garb­ni­ki, kwa­sy orga­nicz­ne, a tak­że wita­mi­nę P oraz pier­wiast­ki takie jak miedź czy dwu­war­to­ścio­we (dobrze wchła­nia­ne) żela­zo.

Czy­taj dalej

Liść maliny właściwej (Rubus idaeu)

Sie­dząc w ogro­dzie, patrząc na wszyst­ko dooko­ła dostrze­głam ją na brze­gu lasu, w któ­rym miesz­kam.
Poszłam spraw­dzi­łam, owo­ce już są, ale jak to z „dzi­ku­sa­mi” bywa, mało ich, a do tych naj­ślicz­niej­szych trud­no dotrzeć. Do domu wró­ci­łam i plan obmy­śli­łam: prze­cież są do kupie­nia her­bat­ki z liściem mali­ny, po co kupo­wać
moż­na roz­bić same­mu!
Owoc owo­cem swo­je wła­ści­wo­ści lecz­ni­cze i sma­ko­we ma.
A liść mojej mali­ny, total­nie eko­lo­gicz­nej, nigdy nie nawo­żo­nej, nigdy nie eks­plo­ato­wa­nej, zwy­czaj­nej leśnej mali­ny suszo­ny liść wła­ści­wo­ści lecz­ni­cze ma i to jakie!
Surow­cem zie­lar­skim
jest rów­nież liść mali­ny wła­ści­wej (Folium Rubi ida­ei ), któ­ry w swo­im skła­dzie jest boga­ty w wita­mi­nę C, fla­wo­no­idy, garb­ni­ki, kwa­sy orga­nicz­ne, ślu­zy i żywi­ce – czy­li jed­nym sło­wem jest dosko­na­ły w wal­ce z prze­zię­bie­niem.
Oprócz zasto­so­wa­nia wzmac­nia­ją­ce­go, wita­mi­ni­zu­ją­ce­go oraz prze­ciw­bie­gun­ko­we­go picie napa­ru z liścia mali­ny ma dzia­ła­nie ścią­ga­ją­ce, prze­ciw­za­pal­ne, napo­tne roz­kur­czo­we.
Napar moż­na też sto­so­wać do płu­ka­nia gar­dła przy wsze­la­kich gar­dło­wych pro­ble­mach, a prze­my­wa­nie nim skó­ry (jak toni­kiem) sprzy­ja goje­niu się wypry­sków i ran.

Czy­taj dalej

Kisimy!!!

Od jakie­goś cza­su „cho­dzą” za mną kiszon­ki. Będąc na Pla­cu Imbra­mow­skim nie mogę oprzeć się zapa­cho­wi kiszo­nek dostęp­nych na jed­nym ze sto­isku. Jed­nak nie zawsze mi po dro­dze na plac, a takich skle­po­wych nie chcę kupo­wać…

Zasta­na­wia­łam się też cze­mu aku­rat kiszon­ki?

Odpo­wiedź jest pro­sta:
Jesz­cze trzy poko­le­nia temu nie było lodó­wek, a więk­szość pro­duk­tów wła­śnie się kisi­ło, by móc je prze­cho­wy­wać. Dziś mimo sze­ro­kie­go asor­ty­men­tu pro­duk­tów i wie­lu moż­li­wo­ści prze­cho­wy­wa­nia tak na praw­dę jemy bar­dzo nie­uro­zma­ico­ne posił­ki. Nie będę zagłę­biać się w kiep­ską jakość żyw­no­ści, ale mogę zagłę­bić się w tema­ty­kę nasze­go ukła­du pokar­mo­we­go. Otóż od kon­dy­cji naszych jelit zale­ży kon­dy­cja całe­go orga­ni­zmu! Gdy naszym dobro­czyn­nym bak­te­riom zaczy­na bra­ko­wać jedze­nia, ich popu­la­cja znacz­nie zmniej­sza się, a w kon­se­kwen­cji obni­ża się nasza odpor­ność, cięż­ko wchła­nia­ją się skład­ni­ki odżyw­cze z die­ty. To wła­śnie kiszon­ki uzu­peł­nia­ją nas w dobro­czyn­ną flo­rę bak­te­ryj­ną oraz odży­wia­ją nasze bak­te­rie. Dodat­ko­we uzu­peł­nie­nia w naszym orga­ni­zmie poziom wita­min (głów­nie wita­mi­ny C), pożą­da­nych kwa­sów orga­nicz­nych, a tak­że błon­nik.No tak, jedz­my kiszon­ki! A czy jemy???

Dziś zro­bi­łam: kiszo­ną kapu­stę, ocet jabł­ko­wy i ogór­ki kiszo­ne – mniam!

Oto prze­pi­sy: Czy­taj dalej