Produkty wielorazowe

Pieluchy wielorazowe – pierwsze spotkanie

O idei wie­lo­ra­zo­wych rze­czy myśla­łam już daw­no. Począt­ko­wo, jesz­cze jako nie mat­ka inte­re­so­wa­ły mnie rze­czy prze­zna­czo­ne dla kobiet: wkład­ki higie­nicz­ne, pod­pa­ski, płat­ki kosme­tycz­ne itd. Czy­ta­łam wie­le, ale bałam się wiel­kiej inwe­sty­cji tyl­ko dla­te­go, że mam taką zachcian­kę. Pierw­sze zaku­py na pró­bę poczy­ni­łam w mojej ulu­bio­nej dro­ge­rii eko­lo­gicz­nej Bet­ter Land. Przy oka­zji kupo­wa­nia środ­ków do pra­nia wypraw­ki dla Malu­cha kupi­łam też dla sie­bie dwie pary wkła­dek lak­ta­cyj­nych wie­lo­ra­zo­wych. Posta­no­wi­łam, że dopie­ro po poro­dzie zorien­tu­ję się czy z kar­mie­niem mi wyszło, jak spra­wu­je się idea wie­lo­ra­zo­wych pro­duk­tów higie­nicz­nych i w ogó­le jak spra­wu­ją się same wkład­ki. Mia­łam więc bia­łe  i kolo­ro­we wkład­ki lak­ta­cyj­ne fir­my Koko­si.

Dopie­ro będąc mamą i orien­tu­jąc się, że codzien­nie ja i Maluch pro­du­ku­je­my całe wia­dro(!) śmie­ci, zaczę­łam zasta­na­wiać się co z tym pro­ble­mem zro­bić.

Zaczę­łam więc czy­tać, oglą­dać fil­my, zda­wać pyta­nia na tema­tycz­nych gru­pach, pla­no­wać zakup i w koń­cu go doko­nać.

Znam sie­bie… leni­wa jestem i bałam się, że nie będzie mi się chcia­ło tego wszyst­kie­go prać, skła­dać. Posta­no­wi­łam więc, że kupię kil­ka wie­lo pro­duk­tów na pró­bę. Zaku­pów doko­na­łam w skle­pie 3E. Na prze­sył­kę cze­ka­łam dosłow­nie kil­ka dni! Moje pierw­sze wra­że­nia po otwo­rze­niu prze­sył­ki i zoba­cze­niu na żywo pie­luch wie­lo­ra­zo­wych mogli­ście obej­rzeć w „rela­cji na żywo” na moim FB (link TUTAJ).

W dzi­siej­szym poście pre­zen­tu­ję suche infor­ma­cje pocho­dzą­ce ze stro­ny skle­pu 3E. Wpis ten nie posia­da mojej opi­nii na temat pro­duk­tów wie­lo­ra­zo­wych, bowiem wciąż jeste­śmy w fazie testów i opi­nia się two­rzy. Czy­taj dalej

Mąka ziemniaczana i krochmal

Krochmal

Jesz­cze zanim zosta­łam mamą wie­lo­krot­nie sły­sza­łam, że wie­le pro­ble­mów ze skó­rą w oko­li­cach pie­lusz­ki bie­rze się z powo­du sto­so­wa­nia chu­s­te­czek jed­no­ra­zo­wych. Mimo dedy­ko­wa­nia ich dla dzie­ci, bar­dzo czę­sto tą dzie­cię­cą skó­rę podraż­nia­ją. W sytu­acji wystą­pie­nia zaczer­wie­nień, odpa­rzeń czy innych pro­ble­mów nale­ży sto­so­wać dedy­ko­wa­ne tym pro­ble­mom kre­my i maści. Co do tych kre­mów i maści też sły­sza­łam róż­ne opi­nie… Wia­do­mo, gdy cier­pi Two­je dziec­ko, albo zapo­bie­gaw­czo, zro­bisz wszyst­ko i spró­bu­jesz wszyst­kie­go, by mu pomóc. Wte­dy naj­czę­ściej Twój port­fel chud­nie, a sej­fy kon­cer­nów kosme­tycz­no – far­ma­ceu­tycz­nych pęcz­nie­ją. W tym wszyst­kim pup­cia wca­le się nie polep­sza, dzi­dziuś pła­cze, a Ty jako rodzic kupu­jesz kolej­ny spe­cy­fik…

A gdy­by tak zro­bić to co pod­po­wia­da Bab­cia i użyć… kroch­mal???

O tym, że mąka ziem­nia­cza­na i kroch­mal są pana­ceum na każ­de skór­ne nie­mow­lę­ce zło sły­sza­łam już daw­no. Posta­no­wi­łam spraw­dzić te infor­ma­cje u nas. Czy­taj dalej

Dwa tygodnie przed porodem

Historia mojego porodu

Dro­dzy Czy­tel­ni­cy, wpis ten zawie­ra śla­do­we ilo­ści ter­mi­nów medycz­nych oraz spo­rą daw­kę moich subiek­tyw­nych spo­strze­żeń z kil­ku dni moje­go życia. Jest on nace­cho­wa­ny moją histo­rią, w któ­rej znaj­dzie się miej­sce na moją intym­ność. Jeśli nie inte­re­su­je Was ta tema­ty­ka, bar­dzo pro­szę, nie czy­taj­cie tego wpi­su.

UWA­GA! Jeśli jesteś kobie­tą przed poro­dem, szu­ka­ją­cą w inter­ne­cie infor­ma­cji o prze­bie­gu poro­du, kate­go­rycz­nie ZABRA­NIAM Ci na dal­szą lek­tu­rę tego tek­stu! Zabra­niam Ci na lek­tu­rę moje­go wpi­su jak wszyst­kich innych tek­stów opi­su­ją­cych poro­dy. Robię to dla Two­je­go dobra, ponie­waż każ­dy poród jest inny i próż­no szu­kać Ci goto­we­go sce­na­riu­sza na Two­je roz­wią­za­nie. Uwierz mi, będzie lepiej jak w TEN DZIEŃ zaufasz swo­je­mu instynk­to­wi oraz będziesz słu­chać per­so­nel medycz­ny, któ­ry wie co robi 🙂

Jeśli dalej jeste­ście zain­te­re­so­wa­ni – zapra­szam, oto histo­ria moje­go poro­du.

Czy­taj dalej

Nowe czy używane

Nowe czy uży­wa­ne, chy­ba każ­dy z nas się nad tym kie­dyś zasta­na­wiał. Nowe czy uży­wa­ne pod­ręcz­ni­ki, ubra­nia, samo­chód, rower, sprzęt AGD/RTV, zabaw­ki, dom… co jesz­cze? Nowe czy uży­wa­ne…

A kie­dy ma poja­wić się w Two­im życiu mały czło­wiek, Twój mały czło­wiek, pierw­szy w życiu. Co wte­dy? Zasta­na­wiasz się nad tym, czy wszyst­ko zaku­pić mu nowe, a może jed­nak uży­wa­ne? Co jest lep­sze dla nasze­go dziec­ka? Zapew­ne ilu rodzi­ców tyle opi­nii… oto moja opi­nia.

Jestem zupeł­nie racz­ku­ją­cym we mgle rodzi­cem. U mnie w rodzi­nie nie mia­łam stycz­no­ści z mały­mi nie­mow­la­ka­mi więc sytu­acja, w któ­rej teraz się znaj­du­ję jest dla mnie dużym wyzwa­niem. Inter­net pęka w szwach od infor­ma­cji. Na szczę­ście w moim naj­bliż­szym oto­cze­niu jest kil­ka kole­ża­nek – mło­dych matek, któ­re dekla­ru­ją, że mogę się do nich zwra­cać z każ­dym nur­tu­ją­cym mnie pyta­niem. Są oczy­wi­ście rodzi­ce, bab­cie i inne doświad­czo­ne ciot­ki. Są porad­ni­ki, fil­mi­ki, pedia­trzy, leka­rze, położ­ne, opie­kun­ki… A na samym koń­cu jestem jesz­cze ja – mat­ka, do któ­rej nale­ży podej­mo­wa­nie osta­tecz­nej decy­zji.

Czy­taj dalej

Gobelin w kolorze brown

Gobe­lin w kolo­rze brown powstał dzię­ki prze­sia­dy­wa­niu w naj­mniej­szym poko­iku w moim miesz­ka­niu. Wszyst­ko bowiem w tym poko­ju jest utrzy­ma­ne w kolo­rach brą­zu, beżu, bie­li i sło­necz­ne­go żół­te­go. Sie­dzia­łam tak w te dłu­gie zimo­we wie­czo­ry i stwier­dzi­łam, że bra­ku­je mi tu cze­goś weł­nia­ne­go (nie licząc skó­ry bara­na wyście­ła­ją­cej mój ulu­bio­ny fotel). I tak zro­dził się pomysł na nie­wiel­ki gobe­lin (jed­no­stron­ną tka­ni­nę arty­stycz­ną, słu­żą­cą do deko­ra­cji ścian) w kolo­rze brown!

Rozpoczęcie tkania

Roz­po­czę­cie tka­nia

Tka­łam stan­dar­do­wo na mojej jedy­nej ramie tkac­kiej, wyko­na­nej przez moje­go Tatę, gdy daw­no temu zasia­no w moim ser­cu ziar­no tkac­twa. Pro­blem tech­nicz­ny pole­gał na tym, że cała tka­ni­na była tka­na do góry noga­mi, więc trze­ba było cza­sem użyć dodat­ko­wych zwo­jów wyobraź­ni, by to wszyst­ko popraw­ni poskła­dać.

 

 

 

 

 

 

Tuż przed odcięciem!

Tuż przed odcię­ciem!

I tak pro­ces tkac­ki, choć tka­ni­na nie­wiel­ka, trwał ponad mie­siąc.

 

 

 

 

 

 

 

 

Kropka wcale nie pomagała podczas wiązania nitek

Krop­ka wca­le nie poma­ga­ła pod­czas wią­za­nia nitek

Następ­nie wią­za­nie nitek, zabez­pie­cza­nie tka­ni­ny przed pru­ciem i dowią­zy­wa­nie do kija – ele­men­tu skła­do­we­go tka­ni­ny.

 

 

 

 

 

 

 

Czy­taj dalej